Lubię chodzić po lekko zmrożonym, puszystym śniegu. Szuram wtedy nogami, a śnieg stawia taki fajny opór. Pozostawiam za sobą długie, ciągłe ślady i robię dodatkowe kółka w niewychodzonych terenach.
Lubię oglądać w niedzielne przedpołudnie Blues Brothers i jeść tosty a la Armeles.
Nie lubię jeździć cityrunner'em, niby fajnie bo ciepło, a tak prawdę wszystko słychać i gorzej się słucha muzyki.
Lubię patrzeć się w oczy Juniora gdy ten próbuje mnie ignorować.
Lubię siedzieć w mojej czerownej bibliotece i słuchać Martynki.
Lubię myśl, że za kilka dni ferie. I turkot pociągów. Tak, zdecydowanie lubię pociągi. Bardzo chętnie jeździłabym nimi wszędzie i ciągle.
Błękit nieba i oślepiający blask słońca. Myśl, że nie jestem skazana na to wszystko na co myślałam, że byłam.
Lubię siedzieć pod kocem na starej wersalce i oglądać biathlon.
Nie lubię przerażającej myśli, że jeszcze tyle do zrobienia...